Karol i Krzysztof z Elbląga są młodymi pasjonatami historii. Zaniepokojeni niską, wśród rówieśników, świadomością polskich zwycięstw militarnych i znajomością wybitnym bohaterów narodowych postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Wymyślili i zrealizowali niesamowity projekt edukacyjny o Generale Stanisławie Maczku. Z klocków COBI zbudowali makietę i razem z nią ruszyli do okolicznych szkół aby opowiadać o Polskiej Historii rówieśnikom i młodszym kolegom.
Chłopaki, skąd pomysł na projekt? Co było waszą inspiracją?
Krzysztof: Podczas wizyty w Normandii na 80 rocznicy lądowania zainteresował mnie ten temat. Przygotowałem makietę i na dzień hobby, opowiadaliśmy właśnie o D-Day. W tym temacie zrobiliśmy projekt w ramach Zwolnionych z Teorii.
Karol: Wtedy zagłębiliśmy się też w historię generała Maczka i okazało się, że jest ona kompletnie zapomniana w Polsce. Postanowiliśmy, że chcielibyśmy tę historię przybliżyć młodzieży i w międzyczasie dowiedzieliśmy się o Akademii Liderów, zgłosiliśmy się i realizujemy teraz nasz projekt.
Co zmotywowało was do działania i co was motywuje do kontynuacji projektu?
Karol: To jest przygoda, coś zupełnie innego. Chodzenie do szkoły jest dla nas nudne, a to jest takie urozmaicenie. Trzeba się spotkać, wymyślić wszystko, zaplanować, podziałać, załatwić przebrania, rekwizyty, transport i wszystko spiąć w całość.
Krzysztof: Na początku pchała nas ciekawość i chęć zobaczenia na co nas stać, a potem taka satysfakcja z tego, że możemy czegoś nauczyć młodzież. Takie poczucie, że to nie jest kolejny zmarnowany dzień, tylko rzeczywiście coś zrobiliśmy, żeby było lepiej. A teraz to już trochę tak jak z nałogiem, czyli teraz po prostu nudno tak siedzieć, trzeba ciągle coś robić.
A jakie jest nastawienie szkół jak proponujecie im, że przyjedziecie i chcecie u nich realizować wasz projekt?
Krzysztof: Bardzo pozytywne.
Karol: Najbardziej wszystkich dziwi to, że jesteśmy tacy młodzi i nam się chce. Jak współpracujemy ze stowarzyszeniem Denar to ciągle jesteśmy przez nich chwaleni, że tak się angażujemy. Bardzo im imponuje, że jesteśmy tacy młodzi i chcemy działać społecznie.
Jest taka teza, że uczniowie są ciągle zawaleni szkołą i na nic nie mają czasu, a my robimy jeszcze projekt społeczny, niektórzy są naprawdę w szoku. W każdym razie jak umawialiśmy się ze szkołami to żadna nam nie odmówiła.
Krzysztof: Zawsze jak pytaliśmy, to wszyscy po prostu chcieli z nami współpracować. Część szkół słyszała o nas od dyrektorek, nauczycielek i z social mediów, zanim jeszcze do nich zadzwoniliśmy. Były takie sytuacje, że oferowali nam pomoc i często słyszeliśmy, że super, że wychodzimy z taką inicjatywą.
A jakie widzicie korzyści dla siebie i dla społeczności z takiej aktywności społecznej?
Krzysztof: Największą korzyścią dla nas jest własna satysfakcja. To, że coś robimy, widzimy efekty i wiemy, że robimy to dobrze, jest dla nas bardzo motywujące i budujące. Po każdej lekcji, którą przeprowadziliśmy robiliśmy test z informacji i wyniki były dla nas bardzo satysfakcjonujące. Omawialiśmy zupełnie nowy, bardzo obszerny temat w 45 minut, a wyniki były zwykle ponad 70%, często 80%. I też to, że uczniowie podczas zajęć z nami nie wyciągają telefonów i nie przeszkadzają. Nigdy nie było takiej sytuacji, że nauczyciel musiał uciszać klasę, bo po prostu zawsze udało nam się uczniów zainteresować.
Działanie społeczne dało nam też dużo benefitów: na przykład udało nam się podjąć współpracę z Denarem i wkręcić do firmy Cobi, co zawsze było takim naszym marzeniem, nawiązaliśmy dużo dobrych kontaktów.
Karol: Projekt dał nam dużo niezapomnianych wspomnień. Przeżyliśmy mnóstwo przygód i zyskaliśmy bardzo unikalne doświadczenia. Nauczyliśmy się jak dobrze zarządzać tym czasem, żeby móc łączyć naukę z aktywnością społeczną.
Krzysztof: To jest takie doświadczenie, którego nigdzie się nie przeżyje. Męczy, ale bardzo rozwija. Zwłaszcza jeszcze jak mam taką satysfakcję, że robię coś takiego dla innych, że inni coś z tego będą mieli. I też mam szanse na przybliżenie tematu, który jest dla mnie ważny, a wiem, że nie jest aż tak znany.
Karol: Czuć, że to naprawdę pomaga. W szkołach, do których jeździmy, słychać na przerwach, że dzieci nadal żyją tym, o czym im opowiedzieliśmy. Podchodzą do nas, dopytują się, nawet dzieci z klas, z którymi nie mieliśmy zajęć, pytają o nasze makiety.
A jakie cechy charakteru, które posiadacie ułatwiły wam organizacje tego projektu?
Krzysztof: My jesteśmy zupełnymi przeciwieństwami, ale wbrew pozorom, to pomaga nam w realizacji tego projektu.
Karol: Dopełniamy się po prostu.
Krzysztof: Ja jestem osobą bardzo kreatywną, żyjącą z głową w chmurach. Mam dużo pomysłów, a Karol pomaga mi je zebrać i wybrać ten, który jest najlepszy i też takie ogarnia kwestie, w których ja się nie odnajduje.
Jakie macie rady dla młodych osób, które chciałyby coś takiego zorganizować, ale boją się zacząć albo boją się niepowodzenia?
Karol: Nie bać się. Nie ma co się bać porażki, na porażkach człowiek się najwięcej uczy. My też wiele razy upadliśmy, wiele razy trzeba było coś robić na nowo albo zacząć od początku.
Krzysztof: Pierwsze wydarzenie, które razem zorganizowaliśmy, wszyscy uważaliśmy, że to była taka trochę porażka, ale dzięki niemu wiedzieliśmy co zrobiliśmy źle i dopracowaliśmy następne. Nie ma co się bać porażek, dużo gorzej jest nie spróbować i potem żyć z przekonaniem, że się straciło tą szansę, niż spróbować i odnieść porażkę.
A dlaczego, waszym zdaniem, poza tym co powiedzieliście, warto udzielać się w życiu społecznym i inicjować takie aktywności ekstra, poza szkołą, wymyślone przez was?
Krzysztof: No ja kiedyś próbowałem się angażować w różne aktywności, ale to nigdy nie było dokładnie to. Zawsze były organizowane konkursy historyczne albo artystyczne, ale nigdy nic związanego z klockami. I tak czekałem aż to się pojawi, aż w końcu stwierdziłem, że nie doczekam się tego i zrobię własną wystawę.
Czyli po prostu stworzyliście swoją niszę, żeby zrobić dokładnie to co chcecie.
Karol: Dokładnie. Ważne dla nas jest też to, że mamy wolność. Robimy to co chcemy i robimy wszystko tak jak chcemy, w swoim stylu. Nikt od nas nic nie wymaga, nikt nam nic nie narzuca. Lubimy to.
Krzysztof: Warto działać. Kiedyś baliśmy się tego, nie chcieliśmy, a teraz zaczęliśmy i czujemy, że odnaleźliśmy się w tym. Lepiej spróbować niż potem żałować, że się nie spróbowało.
Karol: Warto robić coś innego, niż granie na komputerze i słuchanie muzyki.
I też trzeba powiedzieć, że dużo nas Akademia Liderów nauczyła. Tego, jak naprawdę być tym liderem. Wcześniej to dużo zgadywaliśmy i działaliśmy instynktownie. Jakoś to wychodziło, a teraz udoskonaliliśmy to, w jaki sposób działamy. Dużo przegadaliśmy, poprawiliśmy, dużo mieliśmy wsparcia.
Krzysztof: Z Akademii najbardziej wartościowa była dla wiedza o tym jak współpracować z ludźmi. W zeszłym roku, pod koniec projektu, przez presje czasu w naszym zespole zaczęły się mocno negatywne emocje, momentami było dosyć gorąco. A dzięki Akademii czujemy że dużo łatwiej nam się współpracuje, wszyscy działają sprawnie i są zadowoleni.
Rozmowę przeprowadziła Zuzanna Maszaro.
Krzysztof i Karol są uczestnikami X edycji Akademii Liderów. Akademia Liderów to:
- 10-dniowa szkoła letnia w terminie 21-30 lipca 2025;
- Tutoring na czas realizacji autorskiego projektu: Po zakończeniu szkoły letniej, w okresie od sierpnia do listopada 2025 roku, uczestnicy będą mieli szansę skupić się na realizacji własnego autorskiego projektu przy wsparciu doświadczonych tutorów;
- Roczne stypendium w wysokości 3000 zł na rozwój pasji i talentów młodych liderów;
- 4-dniowa szkoła zimowa: Na zakończenie, w grudniu uczestnicy spotkają się na 4-dniowej szkole zimowej, podczas której będą mieli możliwość podsumowania swoich działań.
Współfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Funduszu Inicjatyw Obywatelskich na lata 2021-2030


